spokój, z czym kojarzy mi się spokój…

Dziś mnie olśniło i muszę o tym koniecznie napisać.

W moim życiu słonie są wszędzie tzn. w głowie, w sercu, na wisiorku na szyi, na bransoletce, którą mam zawsze na ręku gdy wychodzę z domu, bo to taki mój talizman.

Tak, owszem zawsze piszę o afrykańskich słoniach, bo je znam i kocham i nawet myślę, że warto napisać o różnicach między słoniem afrykańskim a indyjskim, ale to nie dziś.

Dziś chcę napisać o olśnieniu.

Siedzę w domu w piękny i spokojny majowy poranek ( 23 stopni mimo wczesnej pory), słucham koncertu łąkowych i leśnych ptaków i pomrukiwań śpiących obok psów i oczywiście myślę o Afryce, o mojej ogromnej miłości. I pierwsza myśl jaka przychodzi mi to głowy to busz, Narodowy Park Krugera wcześnie rano, gdy jeszcze słońce nie wypaliło chmur, gdy zwierzęta dopiero się budzą i antylopy odczuwają ulgę, że przetrwały noc. Czuję w myślach zapach buszu. Uwielbiam moment wyjeżdżania w busz i uczucie rześkiego poranka na ramionach, czasem zapach kawy i żartobliwe tworzenie listy co dziś koniecznie musimy zobaczyć. Tak jakby rzeczywiście dało się to zaplanować 🙂 Przecież wiadomo, że nie 🙂

Ale gdy myślę „spokój” mam w głowie słonie. I to mnie dziś olśniło. Ja kocham słonie, bo czuję od nich spokój. Gdy patrzę na słonie, czuję miłość, troskę i niezachwiany spokój. Słonie raczej nie mają przeciwnika w naturze poza niestety człowiekiem i cywilizacją, ale mówię tu o drapieżnikach. Wiadomo, że słoń jest największy i nie musi o nić walczyć. Udziela mi się ich troska o bliskich, zawsze są razem, troszczą o rodzinę i o członków stada. Nie spieszą się . Gdy patrzę na ich ruchy czuję jak ważna jest dokładność i spokojne ruchy. Mi często zdarza się robić coś chaotycznie, w nerwach. Tu strącę, tam zbije. A one nie, one maja ruchy powolne, ale zdecydowane, widziałam jak matka uczy dziecko zrywać listki z krzaków. Spokojnie i cierpliwie, gdy mały się rozpraszał ona trąbą przyciągała go z powrotem. Gdy czują, że ktoś narusza ich przestrzeń dadzą znać, że im się to nie podoba, ale tez nie atakują. Po prostu uprzedzają o tym, że za blisko. One są potwornie skupione, nie wiem na czym, ale ich oczy są skupione i spokojne.

Oczywiście miałam do czynienia z szarżującym słoniem, ale gdy nie walczą o terytorium ich spokój i dostojność jest magiczna.

One uczą mnie spokoju, udziela mi się ich piękny, niezakłócony spokój.

Dlatego o słoniach będzie jeszcze nie raz, ale słonie są u mnie wszędzie. W głowie, w sercu, na wisiorku na szyi, na bransoletce, którą mam zawsze na ręku gdy wychodzę z domu bo to taki mój talizman.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s