Pan Tadeusz

Nie wiem ile ma lat, nie znam jego historii, ale on zostanie w moim sercu na zawsze. Człowiek znikąd, niewyróżniający wśród ludzi. Cichy, skromny człowiek aż do bólu, w poczekalni starego szpitala czeka z nami na spóźnionego lekarza. Wszyscy jesteśmy sobie równi, niezależnie od wieku, płci, pochodzenia i statusu, jesteśmy pacjentami tego samego szpitala, oddziału, jesteśmy równi. Rozmawiamy głośno, ponieważ niektórzy nie słyszą dobrze, ale i humory dopisują więc opowiadamy sobie różne historie i żarty. A pan znikąd siedzi obok i gdybym go nie zaczepiła to pewnie nie odezwałby się ani słowem. Ja jestem gaduła, od niedawna odkopuję dawną Amelię, więc coraz częściej wszędzie mnie pełno. Nawet nie pamiętam o czym zagadałam do Pana obok, chyba coś o tym czy też ma zakroplone oczy. Nigdy, przenigdy nie sądziłabym, że od tych paru słów zmieni się moje myślenie, jakby mnie ktoś obudził z twardego snu. Zaczęliśmy rozmawiać, ja gaduła, on potwornie skrępowany. Inni oczywiście nie zwrócili uwagi na mojego rozmówcę. A my po prostu rozmawialiśmy. Na początku o okulistach, o cukrzycy i jej objawach i nagle On mówi mi, że od lat codziennie przed snem myśli, że jutro będzie dobry dzień, że wszystko będzie dobrze. Aż mnie zatkało, przecież widać na kilometr, że to chodząca samotność i skromność, a on mi mówi, że od lat przed snem myśli, że jutro będzie dobry dzień?!? Skąd ty się wziąłeś człowieku ?!? To ja młoda, zdrowa codziennie zamartwiam się wszystkim, stresuję każdą materią na tym świecie, a Ty biedo chodząca mówisz mi spokojnie z uśmiechem wynurzającym się spod długich wąsów, że codziennie wierzysz, że jutro wszystko będzie dobrze?!?
Poczułam wstyd, że tak nie można, nie mogę marnować życia, zwyczajnie nie mam do tego prawa.
I tak jak nagle zaczęliśmy rozmawiać, tak nagle przestaliśmy. Po prostu musiałam po badaniu wracać do siebie, ale coś we mnie już pękło. Po prostu już nie mogłam się na niczym skupić, odnalazłam tego pana na oddziale w sali numer pięć. Siedział skulony przy szpitalnej szafeczce i jadł ten okropny ryż z jabłkami, który dali nam na obiad. Jadł i jakby się modlił, nie prosząc o nic. Po prostu tam był. Weszłam do sali i zapytałam o imię, na imię ma Tadeusz. Gdy mnie zobaczył, był tak zaskoczony, że aż zaniemówił. Powiedziałam mu, że piszę dzienniki i opisuję zdarzenia, historie, a także piszę o wyjątkowych ludziach, których jest mi dane spotkać na swojej drodze. A przecież on mi powiedział wiersz w poczekalni Tuwima o spóźnionym słowiku.
Nie wiem ile Pan Tadeusz ma lat, pewnie ze dwa razy więcej ode mnie, ale dzięki niemu zrozumiałam, że czas wziąć się za siebie i szanować to co mam. Cieszyć się każdym dniem. Nie jestem w stanie opisać, a nawet nazwać tego w myślach jak bardzo się ucieszył, gdy zapytałam czy mogę czasem wysłać do niego list z Afryki lub innego miejsca na ziemi, ta jego radość pomieszana z niedowierzaniem, że ktoś się przy nim zatrzymał i zauważył. Zapytał cicho, aż poprosiłam o powtórzenie, czy mogłabym czasem na trzy minuty zadzwonić i powiedzieć jak było w podróży.
A ja skarżę się na samotność?
Łóżko pościelone idealnie, na kocu równo ułożony stary, wysłużony modlitewnik, szampon, stara książka, chyba kryminał, długopis i on skromnie pochylony nad talerzem ciepłego ryżu.
Poczułam wstyd. Wstydziłam się samej siebie. Jak mogę się skarżyć na samotność, jak mogę myśleć, że jest źle. Owszem jest trudno, ale czy aż tak? Czy bardziej niż Panu Tadeuszowi?
Czy ze mną jest coś nie tak, że nie potrafię przejść obojętnie? Czy potrafimy dostrzegać ludzi ciekawych, ale tak bardzo skromnych. Czy ten świat pochłonął już delikatność i wrażliwość a pozostawił gonitwę za dobrobytem i prześciganie czasu jakby doba musiała być dłuższa?
Czy jestem odmieńcem, dziwadłem, że porusza mnie człowiek, który cieszy się ze zwykłej rozmowy z drugą osobą? Nie wiem, ale dobrze mi z tym. Taka jestem, pokrzywiona, dziwna, inna.
I napiszę list do Pana Tadeusza, żeby mógł poczuć, że nie jest całkiem sam na tym świecie.

3 myśli w temacie “Pan Tadeusz”

Odpowiedz na cieniewiatru Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s