Najczarniejszy dzień od 14 lat

Boże pomóż mi być takim człowiekiem, za jakiego bierze mnie mój pies

8 października 2020 roku był moim najczarniejszym dniem od 14 lat. Pisze nieskładnie, ale emocje są nadal świeże. 

Dzień nie zapowiadał niczego dramatycznego. Od kilku dni czułam się przemęczona i jakaś rozbita. Rozważałam wzięcie kilku dni może nawet tygodni urlopu. Sama prowadzę swoją firmę więc w zasadzie rozważałam przerwę na jakiś czas. Chciałam pozbierać myśli, nabrać dystansu. Byłam skupiona na tym jak mi źle i co mogę zrobić żeby to naprawić. 

Nie wiedziałam jeszcze, że za kilka godzin całkowicie odmieni się sposób mojego postrzegania życia. 

Wieczorem Wega, mój świat, moja sunia, moja bratnia dusza poczuła się źle. Pierwsza moja myśl, że to po zastrzyku z antybiotykiem na biegunkę, która męczyła ją od trzech dni. Jednak gdy nie chciała wyjść z samochodu, a po wyniesieniu jej od razu położyła się już wiedziałam, że mój pies cierpi. Spojrzała mi w oczy i zobaczyłam w nich rozpacz i strach. Tak tak, ja po spojrzeniu w oczy moim psom wiem, kiedy jest źle. Tak u obu psów wykryłam babeszjozę. 

Oczy mojej suni przepełnione były bólem i rozpaczą. 

Nie myślałam ani chwili. Włożyłam na siebie cokolwiek (dopiero w lecznicy zobaczyłam, że mam na sobie brudne dresy) i od razu pojechałam do lecznicy. To był moment. Nic nie czułam, o niczym nie myślałam, byłam jak maszyna i prostu chciałam już tam być. 

Szybka wizyta, szybkie Usg i jeszcze szybsza diagnoza. Pękł wielki guz i jest ogromne krwawienie do jamy brzusznej, pies się wykrwawia. Nie wiadomo czy guz wątroby czy śledziony, jak wątroby to będzie uśpienie psa śródoperacyjne, jak śledziony to jest niewielka szansa, to jest lepiej. Ale L. szybko został zabrany z Wegunią na Rtg, jeżeli są przerzuty to nawet nie będą operować. 

Tylko kilka zdań… a ja słyszę… 

Mój pies umiera, a ja razem z nią. Nie wiem czy są przerzuty, później orientuję się, że chyba nie skoro operacja trwa. Nie wiem czy oddycham, wiem, że drapię L. i błagam bezgłośnych skowytem, żeby mi los jej nie zabierał, bo umrę. Czułam, ze nie oddycham, ale nie mogę, bo ona umiera, a ja razem z nią. Pytam ostatkiem sił czy mogę ją jeszcze zobaczyć zanim umrzemy, słyszę tylko w oddali „nie mamy na to czasuuuuu, nie mamy na to czasuuu….” 

Duszno , jest mi duszno, mój rozum jest daleko, serce przestaje bić i tylko ten ból. Nawet nie wiedziałam, że w sekundę może zaboleć każda komórka ciała, jakby im też zabrakło tlenu. 

Wydaje mi się, że tak może czuć się człowiek, który tonie. Ja tonęłam w mojej rozpaczy. 

Czekaliśmy na korytarzu i było tak cicho. Lecznica była już nieczynna, jednak nam pozwolono zostać. Cisza była tak przejmująca. Miałam wrażenie, że słyszę maszyny ratujące jej życie i krzątaninę lekarzy. Gdy wyszła pa doktor i powiedziała, że guz śledziony popatrzyłam na nią z taką miłością. Patrzyłam na nią jakby zaświeciła jaśniej światło. 

Kolejna godzina i przychodzi do nas lekarz, który operował Wegunię. Operacja udała się, śledziona wycięta, była ogromna utrata krwi i decydujące będą kolejne dwie trzy doby. 

Pamiętam już tylko urywki, że na wyniki trzeba poczekać dwa tygodnie, że musi Wega zostać w szpitalu i o rokowaniach, że trzeba cieszyć się każdym dniem. A ja w tych wszystkich zdaniach i wyrazach słyszałam, że żyje, mój świat przeżył. 

Wega jest już w domu, jest obok mnie. Czasem pochrapuje przez sen. A ja musze ją czuć. Nie wystarczy mi, że ją widzę, muszę czuć, ręką dotknąć oba psy. Drago jest zawsze obok, czekał na Wegunię i tęsknił w każdej minucie. Ja muszę czuć ich oboję. Patrzę i czuję, że to jest cud, że je mam. 

Nie potrzebuję już urlopu, nie jest mi już źle w życiu. 

Moja Wega żyje, ja jeszcze nie. Jeszcze zostałam tam w lecznicy i wyję. Bo czekamy na wynik, bo mam cieszyć się każdym dniem z moim światem. 

Jednak najważniejsze jest to, że mam je obok. Wega i Drago. Moje dwa serca, światy. 

Jeden komentarz na temat “Najczarniejszy dzień od 14 lat”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s