Cisza przed burzą

Dziś całą sobą czuję ciszę przed burzą.

Już trzy tygodnie próbujemy ułożyć sobie z Dragiem życie. Życie bez naszej królowej.

Trzy tygodnie temu zabrakło w naszym życiu szczekania, pomrukiwania i tego słodkiego chrapania.

Jak wyglądały te trzy tygodnie? Dziwnie. Niby życie toczy się dalej, a jednak w domu zrobiło się bardzo cicho. Co ciekawe, to Wega nigdy nie była hałaśliwym psem. Wręcz przeciwnie. Od kilku lat była dostojną indywidualistką i szczekanie zostawiała młodzieży czyli Dragowi. A jednak gdy umarła zapadła przejmująca cisza.

Ale to nie jest smutny wpis.

To wpis o życiu. O tendencjach świata. Już tak jest na naszym świecie, że ktoś umiera, żeby urodzić mógł się ktoś.

Wegunia miała piękne życie pełne ogromnej ilości, swobody i psich luksusów, które ona sama ustalała. Przeżyła dwanaście cudownych psich lat. Przedłużanie jej życia byłoby barbarzyństwem. Nigdy nie pozwoliłabym na to. Miała schorowany kręgosłup, który bolał ją okropnie, mimo uśmierzających ból tabletek, masaży czy rehabilitacji. Tak tak, mój pies chodził na masaże i rehabilitacje dwa razy w tygodniu.

Gdy zachorowała na nowotwór i przeszła trudną operację obiecałam jej, że nie pozwolę jej cierpieć ani minuty. Jeśli lekarz powie, że już ból jest ogromny pozwolę jej odejść. I tak się stało.

Zawsze będzie moim światłem, królową i bratnią duszą. Zawsze.

Podczas jednej z sesji z psychologiem ułożyłam piękne stwierdzenie: Wegunia przeżywszy najpiękniejsze z możliwych psich żyć, skończyła je spokojna robiąc miejsce dla innego stworzenia. Po to, żeby teraz inny pies mógł kąpać się w tej niezmierzonej miłości.

Yena, przyszła na świat 4 grudnia 2020, a do mojego serca zupełnie niespodziewanie i nienachalnie jakieś półtora tygodnia temu. Ot koleżanka wstawiła na Facebooka post, ze ktoś ma szczeniaki do oddania. Nie myślałam, że to wiadomość dla mnie. Ja przed chwilą straciłam moją królową i nie chcę innego psa. Ale ona też nie pchała się do mojego domu. Tak po prostu miało być. Nawet nie wiem jak to się stało, że odpowiedziałam na to ogłoszenie. Porozmawiałam, zobaczyłam zdjęcie i wiedziałam, ze będę jej mamą. To tak jak z Wegą, zobaczyłam ją i od razu wiedziałam, że nie chcę żadnego innego psa. Drago w moje serce wkroczył równie zdecydowanie.

Yena po Zulu znaczy Ona.

Jutro będzie z nami w domu.

Przewróci do góry nogami ten nasz bezdzietny, poukładany świat. I ja jestem na to w 100% gotowa.

Dziś całą sobą czuję ciszę przed burzą. Burzą będzie Yena.

Kocham burze, moim zdaniem burza oczyszcza. Przynosi zmianę…

2 myśli w temacie “Cisza przed burzą”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s