Archiwa kategorii: Afryka i jej zima 2016

Burza w Krugerze

img_-1-3

Wczoraj przeszła nad Polską pierwsza wiosenna burza. Było nawet groźnie, gradowo, wietrznie i ciemno, ale to nic, bo to już pierwsza oznaka wiosny.

Wiem wiem, słabo, bo to oznacza, iż w Afryce zacznie się zima. Jednak tamta zima naprawdę nie jest tak uciążliwa jak w Polsce.

Burza zastała mnie gdy siedziałam w fotelu z kubkiem herbaty i rozpisywałam sobie plany na piątek i weekend. W ciepłym, suchym domu burza nie była straszna. Przypomniała mi się burza w Krugerze.

Jechaliśmy wtedy na północ Parku Krugera.

To był piękny widok, ale najbardziej ujął mnie spokój zwierząt, jakby czekały na deszcz. Moje psy w Polsce szaleją przed burzą. Szczekają, biegają jakby chciały ją odstraszyć. A w Afryce odwrotnie, zwierzęta są spokojne i ciche. Rzeczywiście sierpień to ciężki miesiąc dla zwierząt. To juz oczekiwanie na deszcze i wodę. Ich spokój był jakiś taki magiczny. Udzielił nam się ich nastrój. Mogłam na nie patrzeć godzinami, czułam harmonię i wewnętrzą ciszę.

Piękne chwile.

img_-1-1

Zbliżające się chmury wyglądały naprawdę groźnie. Ciemne i ciężkie.

Dziwne uczucie, bo z jednej strony niepokój przed burzą a z drugiej oczekiwanie na ulgę w postaci świeżej wody.

img_-2

img_-3

img_-2-1

img_-1

img_-1-2

Lubię burze. Są oczyszczające. Uwielbiam powietrze, bo wielkiej ulewie, uwielbiam patrzeć na gniew nieba, gdy strzela piorunami i krzyczy, wręcz grozi za pośrednictwem grzmotów.

Zawsze po burzy czuję spokój i ulgę.

 

Kolejny przyjemny poranek…

img_-3

Nie zawsze mój pobyt w Afryce jest z turystami. Zdarzają się dni kiedy czekając na kolejną lub pierwszą grupę mamy kilka dni i czas żeby popracować.

W 99% naszych podróż to czas z turystami. Wspaniałe to dni, ponieważ uwielbiamy poznawać ludzi i dzielić się z nimi Afryką. Jesteśmy wtedy przewodnikami, ja jestem fotografem, a Andrzej przewodnikiem, kierowcą i oczywiście niekończącą się skarbnicą dowcipów. Nikt nie może się nadziwić skąd on je bierze 🙂

Natomiast 1% mojego czasu w Afryce to wyprawy w nieznane miejsca. Lubimy odkrywać zakamarki Afryki i testować na sobie, czy warto pokazywać to turystom, czy lepiej pokazać inne ciekawe miejsca.

Czasami jednak zdarzają nam się też dni, w których mamy czas, żeby popracować, odetchnąć, zebrać myśli i przygotować się na przyjazd kolejnej grupy. I taki dzień był teraz.

Byliśmy u przyjaciół w Namibii i po porannej kawce i przed pracą (mamy swoich kilka afrykańskich projektów wymagających komputera, internetu i czasu) mieliśmy okazję pobawić się z maleńkimi sierotkami surykatkami. Były przesłodkie. Ich pomrukiwania, ciekawskie łaskoczące noski i delikatne paluszki były fantastyczną poranną przyjemnością 🙂 Nie sądziłam, że są tak miłe i ciekawskie. Są bardzo płochliwe i wydaje mi się, że nie jest łatwo dostrzec je dziko żyjące na pustyni. To była naprawdę frajda pobawić się z takimi stworzonkami 🙂  Z resztą nie ma co pisać wystarczy popatrzeć na mnie jaka jestem szczęśliwa 🙂

img_-2

img_-1

img_-1-2

img_-7-1

img_-8

img_-6-1

img_-6

img_-7

img_-5-1

img_-5

img_-4

img_-1-3

Wspaniała zabawa 🙂

 

 

Piękne Kudu.

Jednym z najpiękniejszych zwierząt występujących w Południowej Afryce i Namibii to Kudu. Nie jest ich za dużo, chociaż w Narodowym Parku Krugera można ich widokiem nacieszyć oko i nie trzeba specjalnie wypatrywać tak jak chociażby drapieżników.

Kudu to symbol Narodowych Parków RPA. Jego portret. I nie dziwię się bo jest piękny 🙂

img_-1-2

img_-1-3

Warto wiedzieć, że charakterystyczny tylko dla tych zwierząt jest sposób walki samców. Oczywiście walczą rogami, jedna bardzo często zaplątują się w swoje rogi i niestety umierają, ponieważ rozplątanie jest już niemożliwe.

Zawsze chętnie je obserwuję i fotografuję, każdy jest inny i nie są tak bardzo płochliwe.

Oczywiście w Parku Krugera zagrożeniem dla nich są lwy i widziałam w internecie walkę lwów z Kudu. Dwa filmiki widziałam i jak to w przyrodzie raz wygrały lwy, raz Kudu przechytrzyły te wielkie koty.

Ja zawsze spotykałam je spokojne podczas jedzenia lub przechadzki.

img_-3

img_-2

img_-2-1

img_-1-7

img_-1-5

img_-1-4

Pięknie było, ach jak było pięknie.

Pięknie było.

Wszystko było co miało być.

Był przepych Sun City, bogactwo i oryginalna architektura. Nawet sztuczna fala.

img_-1

Była dzika przyroda, nowe parki i rezerwaty. Były też magiczne przestrzenie i wolność Namibii. Wszystko było.

img_-1-3

Zastanawiałam się jak pisać tym razem tego bloga. Czy złożyć relację czy opowiedzieć jak ja widziałam Afrykę.

Postanowiłam 🙂 Mój blog 🙂 Moje uczucia i spojrzenie 🙂

Każdy wyjazd jest inny. Ten zaliczam w moim prywatnym rankingu jako drugi po najlepszym.

Ach było pięknie.

img_-2

Oczywiście odwiedziłam moje kochane słonie. w Parku Krugera udało nam się spędzić kilka chwil w samym środku stada. Odwiedziłam Sally i Mashudu. Ale wszystko po kolei opowiem.

img_-1-1

Widzieliśmy lamparty i hieny i wiele innych pięknych zwierząt. Co mnie cieszy z nosorożcami też nie było tak źle. img_-6

img_-2-2

img_-1-5

img_-1-2

Ale ale, była też śnieżyca. Były pogorzeliska po pożarach. Była Helen Martins i góry, ocean, zachody słońca i spotkania biznesowe. Mnóstwo spotkań. Ale była też bieda Afryki i kontrasty widoczne niemal na każdym kroku. Była komercja i działania tylko pod turystę, ale były też prawdziwe zakątki Afryki.

Co tu dużo mówić. Kocham Afrykę. Kocham tam być. Kocham ludzi, przyrodę, dzieci i słońce.

PO prostu tam jestem sobą co dokładnie widać na zdjęciach 🙂