Archiwa kategorii: Między podróżami

Confused – zdezorientowana.

Za kilka dni Święta Bożego Narodzenia, będę ubierała choinkę, dekorowała dom, a jutro upiekę pierniczki. W czwartek zacznę robić dla rodziny bigos po myśliwsku ściśle według przepisu mojej Mamy. Ale zanim…

Wyszłam dziś na taras za domem, żeby troszkę ogarnąć i przygotować go do dekoracji świątecznych i zabezpieczyć przed zimą.

Ale jaką zimą? Wyszłam, patrzę, a w doniczkach świeże bratki mają się całkiem dobrze. IMG_ - 3 (1)

IMG_ - 2 (1)

IMG_ - 1 (3)

Może nie są okazałe jak na wiosnę, ale są. Mimo, że rosną pod cienką warstwą lodu.

Ostatnio będąc w Afryce dość często słyszałam słowo „confused” i teraz ja jestem confused. Bo co się dzieje z tym światem? Wcale nie cieszę się z bratków w grudniu na tarasie, bo mimo, że kocham upały i bratki to w połowie grudnia powinien być mróz i śnieg.

W Afryce w tej chwili są straszne upały, ciężko to nawet sfotografować.

IMG_ - 1 (2)

Codziennie powinny być burze z ulewami, żeby napełnić wyschnięte koryta rzek a jest sucho. Deszcz popadał kilka razy.

IMG_ - 4 (1)

 

Więc ja pytam co z tą pogodą?

Na życzenia świąteczne jeszcze przyjdzie czas, ale mimo wszystko teraz życzyłabym sobie i Wam Kochani, żebyśmy wszyscy żyli bardziej ekologicznie. Nie trzeba przesadzać, ale chociaż raz zatrzymajmy się nad takim bratkiem w grudniu i zastanówmy się zanim znowu zrobimy coś  co może źle wpłynąć na środowisko.

A w wikipedii znalazłam, że w  tzw. języku kwiatów bratek symbolizuje troskę i myślenie o kimś.

 

Miałam ozdobić taras choinką, a ja bratki w grudniu hoduję. Chyba mnie to nie cieszy.

 

 

Zdjęcia, zdjęcia, zdjęcia

Safari to fantastyczna sprawa. Prawdziwa przygoda i możliwość przeżycia niezapomnianych chwil z fajnymi ludźmi.  Jednak dzień powrotu z safari nie oznacza wcale, że wracamy do codzienności i czekamy na kolejny wyjazd. Prawda jest taka, że fotograf owszem świetnie się bawi podczas wyprawy, bo robi to co kocha, czyli podróżuje i przede wszystkim fotografuje, ale potem wraca do domu, zgrywa zdjęcia z aparatu, a w moim przypadku kilku tym razem trzech i łapie się za głowę, gdy komputer pokazuje mu komunikat całkiem przyjemny „zaimportuj nowe elementy liczba 5000 zdjęć”. Wtedy fotograf idzie grzecznie do kuchni, parzy kawę lub zieloną herbatę wkłada wygodne ubranie i działa. Przebiera, wybiera,kasuje, układa, segreguje. Przebiera, wybiera,kasuje, układa, segreguje. Dzień za dniem. Oczywiście fotograf nie narzeka, bo nadal robi to co kocha, no i przeżył przygodę, poznał nowych ludzi, może zawarł przyjaźnie na lata. Ale gdy światła gasnął na wsi i psy za oknem już nie szczekają, fotograf robi kawę lub zieloną herbatę i przebiera, wybiera,kasuje, układa, segreguje. A potem gdy skończy, ma nadzieję, że wszyscy są zadowoleni z jego pracy.

IMG_ - 1 (3)

Ale wiesz co? Kocham to co robię. Uwielbiam przygotowania, wyjazd, podróże. Uwielbiam moment, gdy turyści lądują i witamy ich na lotnisku i uwielbiam jak szyja mnie boli od paska od aparatu. Lubię też siedzieć po nocach i pracować nad zdjęciami. Jestem wolna. Dziękuję losowi, że dał mi taką możliwość.

Więc dalej przebieram, wybieram,kasuję, układam, segreguję.

Dobranoc.

Tu i Teraz

“… o czymś, co raz dotknięte albo ujrzane, nigdy nie moze zostać zapomniane i zajmuje wszystkie myśli doprowadzając cię do obłędu. Mój Zahir to nie romantyczne metafory ze ślepcami, busolami, tygrysem czy monetą.
Mój Zahir ma imię. Nazywa się …” South AfricaIMG_0708