Archiwa kategorii: Moja Afryka

Uwielbiam takie miejsca

Kiedy ktoś pyta mnie co najbardziej kocham w Południowej Afryce, bez zastanowienia odpowiadam, że ludzi. I o tym na pewno jeszcze nie raz napisze.

Jednak jest jeszcze coś. Są to takie chwile jak ta:

Gdzieś nie wiadomo gdzie. Jechaliśmy i jechaliśmy. Podziwiałam przyrodę i widoki, była wiosna i wszystko wyglądało przecudnie.

IMG_ - 1 (1)

Dotarliśmy do miejsca, które pokochałam od razu. U podnóża gór mała chatka, a w chatce mała babka z przepięknym i życzliwym uśmiechem. Starsza pani, która robi swoje kremiki i bibeloty, chętnie zaparzy kawę plujkę, bo innej nie ma i ciastkiem czekoladowym poczęstuje. Kocham takie miejsca.

Siedzieliśmy pod drzewkiem pijąc kawkę i nawet przez chwilkę nie pomyślałam, że gdzieś jest coś innego na świecie. Ta chwila była magiczna.

IMG_ - 1

Kawka przygotowana najlepiej jak się da. Ceratka lekko poplamiona, drobne drzazgi w stole, ale to nie było ważne i wcale nie przeszkadzało wręcz pasowało do całości. Najważniejszy był jej uśmiech, entuzjazm i przyroda.

IMG_ - 2

IMG_ - 4

Nawet niebo było piękne i magiczne.

IMG_ - 3

A oto sklepik naszej kochanej gospodyni i jej pyszne mandarynki w zalewie, aromatyczne octy i oleje. IMG_ - 6

IMG_ - 5

IMG_ - 8

Uwielbiam to. Kawa przygotowana w kubku umytym w miedniczce z płynem, przetwory zrobione własnoręcznie szanując tradycje z dziada pradziada. I ten serdeczny uśmiech…

Ale najlepszy był sos! Na początku zastanawiałam się czy rzeczywiście zawieszony jest papier toaletowy, ale tak! To papier, bo jak zjesz to będzie piekło dwa razy ha ha ale się uśmiałam. Kupiłam. IMG_ - 9

IMG_ - 7

I jak tu jej nie kochać, Afryki i jej mieszkańców?

Dlatego, gdy ktoś pyta co kocham w Afryce, odpowiadam ludzi, bo ludzie tworzą takie miejsca jak to.

Pierwszy Dzień Wiosny :)

IMG_0842

Dziś w Południowej Afryce obchodzony jest pierwszy dzień wiosny. Sezon na pomarańcze, piękne kwiaty a niedługo też truskawki 🙂

IMG_0917

IMG_0363

Oczywiście tam (RPA) wiosna to jak tu (Polska) pełnia lata, chociaż ja śmieję się, że po takim tegorocznym polskim lecie jadę tam raczej się schłodzić i odetchnąć 🙂 A też słyszałam głosy, że przynajmniej nie będzie trzeba się aklimatyzować w afrykańskim słońcu ha ha. 

IMG_2152-1

W każdym razie wiosna to dla wszystkich na całym świecie radość i odradzanie się nowego życia. Lubię te porę roku i w South Africa i w Polsce 🙂

 

Przygotowania to nie przelewki…

IMG_4035

Zaczynam przygotowania do nowego ekscytującego safari. Każde pakowanie jest inne, ale zawsze tak samo pełne bardzo pozytywnych emocji.

Zastanawiam się jak będzie tym razem, czy zobaczymy Wielką Piątkę, czy na Przylądku Dobrej Nadziei będzie wiał wiatr, hmm zawsze wieje :), czy uda się zobaczyć wieloryba niedaleko wybrzeża, a może tym razem pingwiny będą bardziej towarzyskie bo raczej turyści nie wzbudzają w nich jakichkolwiek emocji :).

Pytań jest wiele i ta chęć, żeby już tam być 🙂

Wypisywanie wizy do Zimbabwe, przygotowania samochodu, zakupy i pakowanie. Uwielbiam ten czas. No to zaczynam.

 

 

Dzień Kobiet

Dziś w Południowej Afryce obchodzony jest Dzień Kobiet. Więc bez zbędnego gadania życzę wszystkim kobietom samych radości i spokoju.

Mimo trudnego życia wszystkie kobiety jakie spotykam podczas podróży po RPA są pogodne, ale też dumne i przyjazne.

Dziękuję Wam, że dzięki temu, że Was spotykam i mam okazje z Wami przebywać moje podróże są jeszcze ciekawsze 🙂IMG_0302 (1)

IMG_0740

IMG_3031

IMG_7363

IMG_7406

IMG_7412

śpiąca

 

 

Bungee :-)

IMG_1887

Słyszałam miliony opinii na temat skoków na Bungee. Teraz ja, powiem co myślę na ten temat 🙂

Zawsze, ale to zawsze fascynowały mnie skoki na bungee, ale nie takie z dźwigu, gdzie na dole jest tylko beton lub trawa. Podobały mi się tylko skoki w pięknym otoczeniu z cudownym klimatem i malowniczym krajobrazem.  Znalazłam oczywiście takie miejsce w RPA. Jest to najwyższy na świecie skok z mostu tj. 216 m. Znajduje się w Bloukrans River Bridge niedaleko Plettenberg Bay South Africa nad samym oceanem. Bajka. Szykując się do kolejnego wyjazdu dokładnie zaplanowaliśmy trasę, że muszę tam być i skoczyć.

Ach, całe safari przeżywałam i czekałam na ten dzień. Ale kiedy już tam dotarliśmy, kiedy to zobaczyłam, most, wysokość itd. Nooo powiem szczerze, że mnie zatkało. Ja wiedziałam, że jest wysoko, ale nie wiedziałam, że aż tak. Co innego zobaczyć to na zdjęciach, a co innego na żywo. Każdy podmuch wiatru tak zbawienny w Afryce podczas upałów, teraz wydawał mi się ogromnym zagrożeniem 🙂 a gdy zobaczyłam na tym oto moście ciężarówkę, która wydawała się taka malutka, a okazała się jedną z największych na świecie w trzy sekundy przypomniałam sobie wszystkie dolegliwości zdrowotne, które mogą się uaktywnić i okazać przeciwwskazaniem do skoków. 🙂 No dobra co tu dużo mówić 🙂 Stchórzyłam 🙂 Serio, nogi jak z waty i koniec, nie ma siły żeby tam skoczyć 🙂

Ale ale nie zmieniłam zdania i jeszcze bardziej podziwiam ludzi za ich odwagę. Nie przestało mi się to podobać, wierzę, że kiedyś spełnię swoje marzenie i skoczę.

IMG_6681

IMG_6686

A teraz, na ostatnim safari mieliśmy w grupie dwie super odważne osoby 🙂 Podziwiam Martynkę i Marcina:) Widziałam na tym moście wiele skoków, ale jej był najpiękniejszy 🙂 Poleciała jak jaskółka 🙂 Coś pięknego!!! Nawet ona powiedziała, że po takim skoku pierwszą myślą jest, że „jak to zrobiłam to mogę wszystko” 🙂 I ja w to wierzę 🙂 Marcin wyglądał na trochę zdenerwowanego, ale też skoczył bez wahania. Naprawdę bardzo ich podziwiam 🙂 Za odwagę 🙂

DSCF7774

DSCF7775

DSCF7776

DSCF7777

S0017781

S0017787

S0017788

DSCF7818

DSCF7819

DSCF7820

S0037827

 

Oczywiście są opinie, że to niebezpieczne, że nie zdrowe dla kręgosłupa, dla wzroku, że ogromne przeciążenia dla organizmu. Ja jednak uważam, że wszystko jest dla ludzi. Skoki spadochronowe to też ryzyko, w tych czasach to jazda na rowerze po Warszawie to ryzyko. Bungee wymyślili ludzie z wyobraźnią i chęcią przeżycia czegoś wyjątkowego. Nikt nikogo na siłę tam nie wypycha do skoku, skaczą tylko dorośli. Dlatego uważam, że to wspaniała rzecz chęć przeżycia czegoś wyjątkowego i ekstremalnego. Jest wiele fajnych atrakcji, może nie krytykujmy wszystkiego zanim nie spróbujemy 😉

DSCF7791

DSCF7793

DSCF7835

DSCF7838

Ach, Martyna i Marcin 🙂 Gratuluję i trzymajcie za mnie kciuki 🙂

DSCF7796

DSCF7839

Upały i susza

Podczas safari 4 maja 2015 byliśmy świadkami bardzo przykrego zdarzenia.

Dzień zapowiadał się wspaniale. Góra Stołowa przywitała nas z całą swoją dostojnością, temperatury były typowo afrykańskie. Już około 9:00 było niecałe 30 stopni i zapowiadał się bardzo gorący dzień. W planach mieliśmy odwiedzić najstarsza winnicę i pojechać na Przylądek Dobrej Nadziei.

Jadąc już do winnicy zauważyliśmy dziwne chmury, a może dym? Nie bardzo wiedzieliśmy co to jest.

IMG_0592

Niestety okazało się, że to pożar na górach dzielących Kapsztad od Przylądka. Drogi zostały zamknięte i jakikolwiek przejazd wydawał się niemożliwy. Jedna droga jeszcze była otwarta, trafiliśmy w sam środek tego wielkiego pożaru. Oczywiście on nie był wielki, że były ogromne płomienie tylko ta przestrzeń jaką pochłaniał ogień, ta niszczejąca i trawiona przez płomienie przyroda… Ogromne tereny.

IMG_0659

IMG_0656

IMG_0650

IMG_0663

Smutny widok. Ta świadomość, że teraz potrzeba lat na odbudowanie, ale też świadomość, że to nie tylko rośliny, ale i drobne zwierzęta cierpią. Kiedyś byłam w buszu gdzie był wywoływany kontrolowany pożar. Nie było widać paniki zwierząt tak jak mogłoby się wydawać. Zwierzęta czują na dużą odległość dym i migrują w bezpieczne tereny, ale mimo wszystko węże, gryzonie, owady nie wierzę, że zdołały z tego pożaru uciec.

Z jednej strony wiedzieliśmy, że to swego rodzaju historyczna chwila w której uczestniczymy, ponieważ ostatni taki pożar był dziesiątki lat temu, ale z drugiej strony czuliśmy przygnębienie, ogromne przygnębienie. Nie wiadomo co zaprószyło ogień, być może susza, ale może ktoś rzucił niedopałek papierosa, nie wiadomo.

IMG_0594

IMG_0593

Tak bardzo chciałoby się jakoś pomóc. Helikoptery nie dawały rady. Całe szczęście było gorąco, ale nie było wiatru, bo wtedy byłoby jeszcze większe nieszczęście.

IMG_0668

Czytałam też na drugi dzień artykuł, że spłonęło kilka hektarów terenu. Jakiś człowiek stracił hotel. A nikt nie wie skąd ten ogień.

IMG_0649

Jedyna pozytywna sprawa z tego wydarzenia jest taka, ze jeszcze tego samego dnia widać było młodzież zbierającą pieniądze na gaszenie pożaru. Widać było ich zaangażowanie a w lokalnej prasie wyczytałam, że ludzie byli bardzo hojni, ponieważ nazbierali naprawdę dużo kasy. Więc może kiedyś uda się jakoś zabezpieczyć te tereny. Tylko sama nie wiem jak ?

Na pomoc lampartowi…

Zawsze podziwiałam ludzi, którzy pomagają zwierzętom. Najwięcej szacunku wzbudzają we mnie wolontariusze. Albo jeszcze bardziej osoby zakładające fundacje. Nawet nie jestem sobie w stanie wyobrazić jak wiele pracy trzeba włożyć w utrzymanie takich miejsc.

Pewnego razu miałam ogromną przyjemność poznać fantastyczną Iwonkę z Fundacji Chata Zwierzaka https://www.facebook.com/ChataZwierzaka. Cudowna osoba, która opiekuje się starymi schorowanymi psami i kotami. Takimi, których nikt nie chciał, albo nie mógł się zajmować. Poruszyła mnie np. historia gdy Iwonka codziennie jeździła nad zalew rehabilitować sunię, aby w wodzie sunia mogła chodzić. Heroiczna praca. Albo to jak opowiada jak przyjmuje zwierzęta pod swój dach i kocha wszystkie tak samo mocno. Jak niechciane, wystraszone zwierzaki zaczynają przy niej zdrowieć i nabierać sił do życia.

Sama mam pieska „koktajlera”, którego ktoś wyrzucił na ulicę i maleństwo błąkało się po śmietnikach.

Piszę o pomocy dlatego, że pewnego pięknego i spokojnego dnia też mogłam poczuć się potrzebna choremu zwierzęciu.

Byliśmy w Parku Krugera, o którym tak często opowiadam i  do sfotografowania Wielkiej Piątki brakowało nam tylko lamparta. Jadąc asfaltową drogą natknęliśmy się na samochód stojący tuż przy poboczu. Parkowy zwyczaj pozwala zapytać o powód postoju, starszy pan powiedział, że lampart leży przy drodze. Aż podskoczyłam z radości. Okazało się, że leży tuż przy drodze, przy asfalcie. Podjechaliśmy bliżej, ale wtedy kot wstał. Szedł dostojnie wzdłuż drogi. Na początku zafascynowani tym rzadkim widokiem nie zauważyliśmy nic niepokojącego, dopiero po chwili pomyśleliśmy niemal jednocześnie, dlaczego on jest taki spokojny, dlaczego nie idzie wgłąb buszu. I wtedy zobaczyliśmy jego kiepski wręcz fatalny stan. Był potwornie chudy, ucho miał poszarpane, łeb nisko opuszczony. Smutny widok.

 

IMG_4282

IMG_0574

Ten zawsze piękny, duży, zwinny, mocny i silny kot wyglądał jakby stracił chęć do życia. Schował się głęboko w rowie jakby chowając się przed całym światem i przed sobą samym, aby tam doczekać ostatnich dni.

IMG_0585

IMG_0587

Nie mogłam tak po prostu odjechać. Postanowiliśmy z Andrzejem poczekać na służby parkowe i zapytać jak możemy pomóc. Oczywiście zdawaliśmy sobie sprawę, że park jest zupełnie dziki i nie można ingerować w naturę, ale ja musiałam się upewnić, że nic nie możemy zrobić tym bardziej, że lampartów jest bardzo mało w parku. Nawet nie zauważyłam kiedy zrobiło się wielkie zamieszanie i przyjechało dużo samochodów i obserwatorów, ale to było zaraz przed zamknięciem bram, wiec nikt nie zostawał długo.

Tak bardzo chciałam mu pomóc.

Dość szybko przyjechał pracownik parku. Podziękował za zainteresowanie, ale wytłumaczył nam, że to natura. Dla uspokojenia mnie dodał, że znają tego lamparta, ponieważ on jest od kilku tygodni stałym bywalcem tych okolic z powodu pobliskiej restauracji. Jest on bardzo stary i głodny, nie może już sam polować więc wybiera miejsca z łatwym dostępem do jedzenia, niestety śmiecie. Ale służby i weterynarz parkowy wiedzą, że ten lampart tu jest. Ciekawe było to, że weterynarz ze strażnikiem nie czekali z nami, raczej byli daleko. Czekali, aż turyści opuszcza ten teren. Nie wysiadł strażnik żeby go zbadać, zobaczyć. Naprawdę nie ingerował w dziką naturę. Andrej też wytłumaczył mi że mimo swojego słabego wyglądu a szczególnie teraz gdy może być chory i czuć zagrożenie lampart jest szczególnie niebezpieczny i trzeba uważać.

IMG_0592

Tak bardzo chciałabym wiedzieć co się z nim stało. Byliśmy tam następnego dnia, ale już go nie było. Pewnie poszedł w swoją stronę. Wiemy, że na pewno nie został uśpiony bo park nie ingeruje w naturę, a skoro go tam nie było gdzie go zostawiliśmy to znaczy, że odpoczął, zebrał siły i poszedł.

A ja poczułam się dobrze z tym, że nie zostałam na to obojętna, że zatrzymałam się aby pomóc. Szkoda, że nic nie mogliśmy zrobić poza zawiadomieniem służļ parkowych, ale myślę, że samo zainteresowanie też jest ważne.

Dlatego, szanuje i podziwiam wolontariuszy i założycieli fundacji. Jestem pewna że to wdzięczna, ale ogromnie ciężka praca. Ja nic nie zrobiłam wielkiego. Tylko w czasie gdy czekałam na weterynarza to wspominaliśmy z Andrzejem ludzi, których znamy, którzy tak bezinteresownie pomagają zwierzętom. Ja wspominałam Iwonkę i jej Chatę Zwierzaka.

 

 

Sugar Man

W lutym poznałam poruszającą historię wybitnego muzyka a przede wszystkim tekściarza. Byłam w Kapsztadzie i ostatniego dnia przed wylotem do Polski Andrzej bardzo chciał pokazać mi pewien wyjątkowy sklep z płytami winylowymi. Jadąc tam opowiedział mi tę oto historię. Opowieść, która weszła mi w głowę bardzo głęboko a co jakiś czas początek jego jednego utworu dźwięczał mi w uszach bardzo wyraźnie i głośno. . Mówię o Sixto Rodriguez’ie. Historia wręcz niewiarygodna.

27SUGAR_SPAN-articleLarge

Początek oblicza się na lata 70-te gdy w zwykłym miasteczku Detroit młody człowiek pisze teksty, gra w knajpach na gitarze przyśpiewując gościom do tzw kotleta. Jest tajemniczy i bardzo skromny. Prawdziwy outsider. Pewnego razu ktoś go zauważa i proponuje nagranie płyty, w rezultacie powstały dwie. Ale…

Wszystkich płyt w Ameryce sprzedał może z 6 egzemplarzy i  tak naprawdę nikt nigdy o nim nie słyszał.

Niby zwykła nieciekawa historia.

Ale…

Nie wiadomo jak i kiedy jedna z płyt trafiła do Południowej Afryki w czasach największego apartheidu. Pełna cenzura, żadnej telewizji w radio jeżeli już coś było to albo ocenzurowane albo propagandowe. I nagle trafia płyta Sugar Man z tekstami piosenek tak bardzo pasującymi do tamtej sytuacji, że niemal od razu stały się „podziemnymi” hymnami dla ludzi, którzy nie zgadzali się z ówczesną sytuacją polityczną. Teksty piosenek pokazywały, że każdy ma prawo czuć niezgodę na to co się dzieje, bunt i ma prawo chcieć zmian. Płyta była przegrywana, przekazywana z rąk do rąk. Nie było chyba osoby, która nie znałaby Rodrigueza i jego piosenek.

_61794702_sugar-large-cropped

Ale..

Nikt o gościu nie słyszał, nikt nie wiedział kim był. Wiadomo było, że Rodriguez i że najprawdopodobniej był z Ameryki. W Południowej Afryce był tak samo wielka gwiazda jak i wielką tajemnicą.

I pewnego razu rozeszła się wieść, że Rodriguez nie żyje, jedni mówili, że na koncercie strzelił sobie w głowę, inni że podpalił się na scenie. Nadal wielka gwiazda, stała się wielką legendą.

2433059-rodriguez-617

I…

I nagle pewien człowiek postanowił dowiedzieć się jak naprawdę umarł ktoś, kto miał taki wielki wpływ na historię RPA. Bardzo długo szukał, wszędzie gdzie tylko mógł. Spotykał same ślepe zaułki, ale się nie poddawał. Gdy myślał, że już czas zakończyć poszukiwania dostał maila od córki Rodrigueza z pytaniem dlaczego szuka jej ojca? Co on od niego chce?

Okazało się, że on żyje w Stanach. Jest zwykłym budowlańcem, jest już starszym człowiekiem a Ameryka nawet o nim nie słyszała. Jest bardzo biedny i skromny. Nie bardzo wierzyła w opowieść, że w RPA jest większą gwiazdą niż Elvis Presley. To niewiarygodne. Wytwórnie płytowe w Afryce płaciły ogromne tantiemy za płyty, tylko komu??

Po niedługim czasie Rodriguez przyleciał do RPA.W historii tej między innymi ujęło mnie to, że biedny człowiek nie znający żadnych wygód i luksusów gdy wysiadał z córkami z samolotu chciał ominąć limuzyny, które do nich podjechały myśląc, że trzeba zejść z drogi bo widocznie przyjechał ktoś ważny. Do głowy mu nie przyszło, że to dla niego. Córka cieszyła się, że może w butach przejść po białym dywanie a on w swoim apartamencie spał zwinięty na kanapie żeby nie naruszyć pięknie pościelonego łóżka. Wielka gwiazda nie wiedziała, że jest gwiazdą. Pierwszy koncert zaczął się z opóźnieniem, bo wiwatujący kilkunasto tysięczny tłum swoimi okrzykami nie pozwolił zacząć koncertu.

Zastanawiam się co mógł czuć ten człowiek widząc ten tłum, słuchając radości jaką wzbudzał… Chyba nie jestem w stanie sobie wyobrazić…

Ale…

On nie jest gwiazdą. Nadal ciężko pracuje w Stanach, pieniądze za koncerty rozdał rodzinie i przyjaciołom a sam jest biedny jak mysz kościelna, ale myślę, że jest bardzo szczęśliwy. Spokojny…

images

 

Historia ta przedstawiona jest w filmie pt Sugar Man. Zupełnie przypadkiem odkryłam, że film dostał Oscary i grany jest w warszawskim kinie Muranów. Gorąco polecam. Płakałam na tym filmie, czułam bicie jego serca gdy wyszedł na scenę. Byłam tam z nim i przeżywałam to tak samo mocno…

C63ACF36-E08A-E304-3217C3D61589AA89

 

Bourke’s Luck Potholes – Nie Park Krugera

Bardzo lubię stronę stylowi.pl, jest sobotni wieczór, oglądam sobie zdjęcia z kategorii podróże i nagle sru, widzę zdjęcie z podpisem Park Krugera. Przecież to nie jest Park Krugera, owszem jest to w Południowej Afryce ale to tak jakby pokazać zdjęcie Kasprowego i napisać że okolice Sopotu w Polsce. Już nie skomentuje przekłamania kolorów.

stylowi_pl_podroze-i-miejsca_kruger-park-republika-poludniowej-afryki_14918434

A tak naprawdę …

IMG_6911

IMG_4076

IMG_0745Te trzy zdjęcia to tez nie jest mistrzostwo świata, ale chce pokazać, że to jest Bourke’s Luck Potholes – Nie Park Krugera.

Nie rozumiem dlaczego ludzie zamieszczają przekłamane informacje…

Ech… trzeba być czujnym i to poprawiać 🙂

Stronkę stylowi nadal lubię 😉