Archiwa kategorii: Safari 2008

Za bramą bardziej afrykańsko…

Ciekawa jestem czy tylko ja nigdy się nie zastanawiałam jak żyją w Afryce dzikie zwierzęta czy jest ktoś jeszcze 🙂 No bo to , że w Afryce są dzikie zwierzęta to wiadomo i głównie z tym kojarzy się ten kontynent, prawda? Gdy wyjeżdżałam na pierwsze safari i podekscytowana chwaliłam się tym na lewo i prawo słyszałam: „A lwów się nie boisz?” Oczywiście, że się nie bałam, ale też się nad tym specjalnie nie zastanawiałam, najważniejsze było, że jadę.

A dlaczego o tym piszę? Bo dnia 20 sierpnia dotarliśmy do bram Parku Krugera.

IMG_2192Przekraczając jego bramy dopiero teraz miałam wrażenie, że jestem w Afryce 🙂 Wszystko było dzikie i takie bardziej afrykańskie. W innym wpisie już trochę napisałam o tym parku, ale i tak ile człowiek by się rozpisywał to i tak będzie mało. Ja jednak kilka faktów chętnie opowiem 🙂

Przekroczyliśmy bramę Parku Krugera … A więc tak żyją w Afryce dzikie zwierzęta !?!? Na farmach i w parkach… OK… wszystko jasne… Naiwne pytania ale kto się nad tym zastanawia 🙂 ? Każdy po prostu myśli, że tam są i już 🙂

Oczywiście przy wjeździe od razu była kontrola i podpisywanie dokumentów. I taki żarcik ze strony Andrzeja dla którego to był n-ty wjazd do krugera. Na pytanie co podpisuje, uzyskałyśmy krótką odpowiedź, że w naszym imieniu podpisał, że jak nas zje lew to mąż nie upomni się o odszkodowanie 🙂 Ale to nieprawda 🙂 To deklaracja, że będziemy szanować regulamin parku, bo w tym miejscu to zwierzęta są najważniejsze. Zawsze i wszędzie. Nawet gdy np. nosorożec czy inne zwierzę wyjdzie na drogę i postanowi akurat w tym miejscu poleżeć to albo zawracamy albo czekamy aż się wyśpi. Nie trąbimy ! Nie krzyczymy ! To jego park. Nie wolno wysiadać z samochodu, można tylko w wyznaczonych do tego miejscach i to też na własną odpowiedzialność,

IMG_2913

nie wolno wychylać się przez okno i nie wolno otwierać drzwi, bo to zwyczajnie niebezpieczne, już nie wspomnę, że nie wolno karmić, straszyć i drażnić. Obowiązuje cisza i ograniczenia prędkości. Służby parkowe są wszędzie. Mimo, że nie rzucają się w oczy, gdy coś się dzieje pojawiają się natychmiast. I dobrze.

W skrócie można regulamin ująć tak: „Albo człowieku się dostosujesz, albo wracaj do domu”

Tak więc to inny świat. To nic, że obowiązują przepisy które trzeba bezwzględnie przestrzegać, bo to dla naszego dobra a przede wszystkim w celu chronienia tych pięknych zwierząt, to ich dom. Bo nawet hiena czy guziec są na swój sposób piękne.

IMG_6123

IMG_2098

IMG_3392A z resztą wszystko w Afryce jest piękne 🙂

Gratulacje i podziękowania dla Paula Krugera

Niezależnie od tego jakim prezydentem był Paul Kruger to szczerze chciałabym pogratulować mu pomysłu założenia Narodowego Parku w celu uchronienia dzikich zwierząt przed wdzierającą się do Afryki cywilizacją. Park ten z resztą został nazwany jego imieniem w 1926 roku.

IMG_6765

Pomnik Paula Krugera

Kruger_National_Park_locator_map.svg

O parku tym napisano już wiele i zastanawiałam się długo czy mam to powtarzać, jednak kilka informacji moim zdaniem jest bardzo ciekawych.

To, że jest naprawdę duży. Park Krugera to ta brązowa przestrzeń na zamieszczonej mapce. Wiem wiem, może się wydawać, że nie jest taki wielki, ale to jest mimo wszystko 19,5 tys kilometrów kwadratowych., najdłuższy odcinek ma 400 km. Dla mnie jest to niesamowite, ponieważ do tej pory nie miałam okazji być w tak dużym rezerwacie.Na całej długości graniczy z Mozambikiem (nawet mam fotkę gdzie go widać). To, że powstał w 1898 roku jest dla mnie szczególnie ważne, że już tak dawno temu zaczęto walczyć i chronić przyrodę. Już wtedy podejmowano kroki w celu ocalenia przyrody. Licznie napływający myśliwi, gorączka złota i inne czynniki powodujące zniszczenia nasunęły myśl ówczesnemu prezydentowi Transwalu Paul’owi Kruger’owi, aby utworzyć rezerwat w celu uchronienia tej pięknej części ziemi, chciał aby jego potomkowie i inni przybysze mogli zobaczyć jak unikalna jest Afryka i jej dzika przyroda. Obecnie Narodowy Park Krugera jest jednym z najpiękniejszych rezerwatów na świecie. Bezpiecznie zamieszkuje tam bardzo wiele zwierząt w tym oczywiście „Wielka Piątka” oraz „Mała Piątka”, a roślinność tworzy tak piękne krajobrazy, że chyba nie ma zwiedzającego, który oparłby się wrażeniu i nie byłby zachwycony jak wiele natura daje odcieni zieleni i innych barw.

Pomysł Pana Paula Krugera był genialny i przede wszystkim to że go zrealizował. Szczerze gratuluję i dziękuję 🙂

Dostojność słoni

Piękne słonie

Słonie fascynowały mnie od zawsze. Jeszcze jako mała dziewczynka z zaciekawieniem słuchałam bajek w których bohaterami były właśnie słonie. Doskonale pamiętam słonia Trąbalskiego – Zapominalskiego z wiersza Juliana Tuwima, chciałam mieć takiego słonia jak słoń Dominik, a po domu biegałam i śpiewałam piosenkę o czterech wesołych słoniach co każdy kokardkę miał na ogonie. Z książki „Mały Książę” wielkie wrażenie zrobił na mnie fragment o rysunku węża boa trawiącego słonia. Ja też w tym rysunku widziałam węża a nie kapelusz…

z8976154Q,Obrazek-z--Malego-Ksiecia--przedstawiajacy-slonia

Jako dziecko widziałam słonie w ZOO, zawsze lubiłam patrzeć na dzikie koty i słonie. A teraz jako dorosła osoba miałam okazję zobaczyć wielkie, dostojne i dzikie słonie afrykańskie. Są przepiękne. Przez całe safari mogłam oglądać tylko te zwierzęta, mam dziesiątki a nawet setki zdjęć.

IMG_3185

Pierwszego słonia zobaczyłam na farmie u Olafa i Stephenie, był to samotny spokojny samiec, ogromny. Słoń afrykański jest większy od indyjskiego. A ten tu na farmie był prawdziwym olbrzymem. Nie bez powodu należy do Wielkiej Piątki.

IMG_0547

Później widzieliśmy tego samego słonia jak dołączył do stada.

IMG_2106

IMG_0546

IMG_2102

IMG_2057

IMG_2074

Zawsze na zdjęciach widziałam słonie z pięknymi białymi ciosami. Po co fotografowie przerabiają w ten sposób zdjęcia? Przecież to bez sensu, skoro wiadomo ze słoń ciosów używa do rycia w ziemi w poszukiwaniu wody, jest to dla niego narzędzie walki z przeciwnikiem, służy do zdzierania kory z drzew. zauważyłam także ze słonie mają nierówne ciosy, tak jakby można było poznać którego używa więcej, może to jest tak jak u ludzi, że człowiek jest prawo- lub leworęczny? ale jak to nazwać u słoni… chyba się tego nie podejmę 🙂

IMG_2114

W filmach przyrodniczych i nie tylko często widać jak słoń wachluje uszami. Uszy słoni są ich własnymi termoregulatorami. Z tylnej strony uszu jest cienka, mocno unaczyniona skóra, powiedziałabym ze w dotyku przypomina zamsz. Machając uszami słonie chłodzą krew w naczyniach krwionośnych i w ten sposób schładzają cały organizm. Oczywiście słonie uwielbiają kąpiele i „prysznice” co też pozwala im się schłodzić. Mocno pomarszczona skóra pozwala im zachować wilgoć a błoto którym tak namiętnie obkleją głowę i grzbiet dodatkowo zabezpiecza przed słońcem. Taki słoniowy SPF 🙂

IMG_1927

I drobna kąpiel poniżej…

IMG_2217

IMG_2222

W jednej z książek o afryce przeczytałam, jak autorka piszę ze to smutne i przygnębiające ze w Parku Krugera dziko żyjące słonie musza chodzić po asfalcie. Mimo ze bardzo szanuję jej zdanie to osobiście nie mogę się z tym zgodzić. Zastanawiałam się nad tym i myślę ze dla nich jest to swego rodzaju ulga. Słonie maja bardzo delikatne stopy, dlatego poruszają się bezszelestnie. Asfalt może być dla nich czymś czym dla nas jest miękki dywan, może one nie czują aż tak bardzo cywilizacji i ingerencji człowieka akurat w tym ze jest asfalt. Mówię też dlatego ze widziałam wiele słoni idących wzdłuż takiej drogi i raczej nie wyglądały na niezadowolone… Chociaż oczywiście nie jestem za tym żeby w związku z tym wyasfaltować cały busz, absolutnie nie, chodzi mi o to ze tyle dróg ile jest wystarczy bo póki co te piękne zwierzęta jeszcze mają wybór po jakim podłożu chcą się poruszać 🙂

IMG_3159

No tu akurat nie szedł asfaltową drogą 🙂

IMG_2709

Oczywiście samochody poruszają się naprawdę bardzo powoli, tu rządzą zwierzęta, one tu są najważniejsze.

IMG_2705

Kolejną ciekawostką jest fakt, ze stadem dowodzi dorosła słonica – matrona. Słonie mają bardzo silne poczucie opieki i obca samica często adoptuje inne słoniątko. Stare byki dochodzą do stada tylko w okresie zwanym musth. Jest to ich okres godowy po tym czasie oddalają się . Samce trzymają się blisko, ale raczej nie pomagają w wychowywaniu potomstwa. Natomiast matka opiekuje się maleństwem przez okres 2-3 lat.

IMG_2678

IMG_2680

 

IMG_2696

IMG_3183

A najciekawsze jest to, że słonie afrykańskie mają uszy w kształcie Afryki 🙂

IMG_2089

IMG_2117

IMG_3168

IMG_2690

Aż strach pomyśleć że największym zagrożeniem dla słoni jestem ja, człowiek. To człowiek doprowadził do tak wielkiego spadku tego gatunku, że groziło mu wyginięcie.

Czy ten lew nie za blisko.. ?..

Bardzo wcześnie rano o wschodzie słońca (nawet wschód słońca w Afryce jest bardzo afrykański) i po pysznej kawie cała grupa była gotowa na  kolejny dzień wielkiej przygody.

Był to pierwszy dzień polowania na lwy i inną dziką zwierzynę. Zaopatrzona byłam  w doskonały do tego sprzęt, a mianowicie w aparat fotograficzny i obiektyw 70 – 300mm.  Tak, tak…tylko takie polowanie wchodzi w grę tj. polowanie z aparatem fotograficznym ewentualnie tak jak moje koleżanki z kamerą. Doskonale przygotowana, miałam nadzieję na dostrzeżenie lwa tak blisko, żeby można było uchwycić na zdjęciu jego oczy, ale w życiu nie spodziewałabym się, że zobaczę króla zwierząt z tak małej odległości.

Do buszu na safari wyruszyliśmy otwartym Jeepem. Jest to bardzo interesujący wóz, przed maską czy na masce, nie wiem jak to nazwać jest specjalne miejsce na krzesełku dla tropiciela zwierzyny. Na początku trochę bałam się o niego czy nie spadnie i dlaczego tam siedzi i  jak kierowcy mówi gdzie jechać, ale okazało się, że tropiciel ma ogromną wprawę, a z  kierowcą porozumiewa się przez mały mikrofon ze słuchawkami naprowadzając go na trop słonia, lwa czy innego zwierzęcia lub stada.

IMG_1861

IMG_1860

IMG_2131

Po pysznym śniadaniu zjedzonym w środku buszu i po odśpiewaniu „Sto lat” jednej z naszych koleżanek z safari z okazji jej urodzin ruszyliśmy w dalszą drogę. Ale miała minę gdy zobaczyła tort 🙂 nawet nie spodziewała się ze to dla niej i z nami głośno śpiewała 🙂

IMG_2031

Przemierzając busz widzieliśmy zebry, nyalę, elandy, a wcześniej bawoły. Jednak widok leżącego tuż przy drodze dorosłego lwa bardzo mnie zaskoczył. Nawet przez chwilę ucieszyłam się ze mam dobry aparat bo nie sądziłam, że podjedziemy tak blisko, nawet szybko musiałam zmieniać obiektyw na taki z mniejszym zoomem. W głowie miałam milion mysli, jak zrobić fajne zdjęcie, czy jesteśmy bezpieczni, jak blisko podjedziemy a w ogóle  jak to możliwe ze ten lew tak blisko leżał? Czy on przypadkiem nie jest za blisko ? Ciągle w głowie miałam słowo : blisko, blisko, blisko…

IMG_1941

IMG_1983

A o naszego tropiciela naprawdę się bałam, chociaż jak podjechaliśmy naprawdę blisko to już nie miałam czasu o tym myśleć 🙂 Korzystałam z okazji i pstrykałam zdjęcia nie zwracając uwagi na nic 🙂

IMG_1947

Gdy tak na mnie spojrzał to trochę mi się ciepło zrobiło 🙂

IMG_1975

Był taki spokojny, nawet żartowałyśmy, że może na baterie 🙂

IMG_1984

Jedno z ulubionych moich zdjęć, niby groźny a jednak słodki kociak 🙂

IMG_1998

Musiałam pokazać rękę, bo sama nie wierzyłam, że jestem aż tak blisko…

IMG_2000

Nie tylko w aparacie widziałam oczy, ja mu w nie zajrzałam…

Noc w buszu

Pierwszą noc w Afryce spędziliśmy na pograniczu Parku Krugera w małym, ale uroczym lodge w buszu. Żeby tam dotrzeć musieliśmy jechać długą, czerwoną typową dla Afryki  drogą szutrową. Nawet ona wprawiała mnie w zachwyt, ponieważ gdy słuchałam różnych opowieści o wypalonej słońcem afrykańskiej ziemi zastanawiałam się, czy rzeczywiście jest czerwona i taka właśnie jest, jak rdza…

IMG_17041

Atmosferę i klimat tego miejsca tworzyli zarówno ludzie, z którymi byłam jak i wspaniali gospodarze oraz świadomość, że jestem w Afryce, w środku buszu, że jestem tu i teraz.

DSCN0951

Mieszkaliśmy w maleńkich domkach, chyba trzyosobowych. Uprzedzono nas, że przed położeniem się spać warto sprawdzić czy pod kołdrą lub poduszką nie ma jakiegoś nieproszonego zwierza typu pająk czy jeszcze coś gorszego. Proszę mi wierzyć, że przeszukałam dokładnie 🙂

Wieczór spędziliśmy przy ognisku pod magicznie oświetlonym drzewem. Nadal czuję to ciepłe powietrze…

IMG_1780

Stephenie czyli nasza gospodyni przygotowała dla nas prawdziwą ucztę. Jedzenie było tak pyszne, że mimo późnej pory zjedliśmy wszystko.

SONY DSC

Jadalnia oczywiście też była na świeżym powietrzu…

DSCN0939

Skoro kolacja w buszu przy ognisku to musiał być tzw. Potjiekos.  Czyli potrawa przygotowana w żeliwnym trójnogim kociołku. Garnek ten nazywany jest Potjie co oznacza właśnie „mały garnek”. Sama potrawa w zasadzie nie jest niczym wyjątkowym, można powiedzieć, że zawiera wszystko to co jest w domu 🙂 Ja próbowałam to porównać do naszego gulaszu lub forszmaku, bo na pewno musi być mięso i warzywa. Chodzi chyba bardziej o proces przyrządzania, ponieważ potrawa gotowana jest w garnku wstawionym na wiele godzin do ogniska. Ważna jest tradycja Potjie i wątek historyczny, od dawna wędrowcy podróżujący z Kapsztadu do Johannesburga wozili Potjie i wieczorami całymi rodzinami wyczekiwali przy ognisku, aż potrawa będzie gotowa do spożycia.

IMG_1783

Wyjątkowa atmosfera i wyjątkowi ludzie. W takim miejscu wszystko nadawało niepowtarzalny klimat, nawet Olafa czyli gospodarza gramofon z wielka kolekcją płyt winylowych i sposób w jaki dobierał repertuar. Obiecałam sobie, że gdybym kiedyś jeszcze miała okazję tam wrócić to przywiozłabym mu jakieś polskie płyty.

To fascynujące, że dwoje ludzi mieszka w takim miejscu, mówię o gospodarzach, którzy żyją na odludziu. Co prawda maja tylko 45 km do miasta ale panuje tam atmosfera zupełnego odosobnienia. Zastanawiam się czy ja mogłabym tak żyć. Totalne odludzie, żadnej cywilizacji. Na pewno jest internet i telefony, ale nie ma ludzi, nie ma ulic, miasta, itd. Ale z drugiej strony jest coś więcej, jest dzika przyroda, busz, brak zmartwień i wyścigu … A ludzie, którzy przyjeżdżają zawsze są mili i szczęśliwi, bo przecież są na wczasach 🙂

Chciałabym tam jeszcze kiedyś wrócić 🙂

Dullstroom, pstrągi i pieprz…

Małe, senne miasteczko położone na północny wschód od Johannesburga. Przejrzałam wiele przewodników i myślę, że traktowane jest trochę po macoszemu. Ja jednak uważam, że warto tam pojechać, może tylko na chwilę, na obiad i ruszać dalej, bo czeka wiele innych typowo afrykańskich miejsc., ale w Dullstroom warto zatrzymać się w jakiejś miłej restauracji i skosztować pysznego pstrąga, z którego owa miejscowość słynie. Mieszkańcy Johannesburga chętnie odwiedzają to miejsce w celach wypoczynkowych, a miłośnicy wędkowania aby oderwać się choć na chwilę od codzienności i dać się pochłonąć pasji.

IMG_1563

Ja w Dullstroom po raz pierwszy w życiu zobaczyłam jak rośnie pieprz. Zatrzymaliśmy się właśnie przy takiej przytulnej restauracji, aby skosztować pysznego pstrąga.

IMG_1568

Ciekawa świata nie traciłam czasu  na siedzenie przy stole i czekanie na jedzenie. Poszłam pospacerować i poobserwować otoczenie. Stałam pod ciekawym drzewem, trochę przypominającym Jarzębinę, ale o wiele drobniejsze. Chociaż nie… nie można tego porównać do innego drzewa. Oczywiście zrobiłam zdjęcie, gdy nagle usłyszałam za plecami „widzisz, wywiozłem Cię tam gdzie pieprz rośnie…” Pomyślałam „o czym On mówi” , gdy uświadomiłam sobie, że stoję przed drzewem pieprzowym. To naprawdę jestem na końcu świata ha ha… Kraj pełny niespodzianek, a to dopiero pierwszy dzień i to w dodatku południe.

W Dullstroom zakupiliśmy także od przydrożnych handlarzy afrykańskie orzeszki Makadamie, kupiliśmy kilka rodzajów: solone, posypane papryką i takie zwykłe  bez przypraw, osobiście polecam te bez niczego, są wspaniałe.

IMG_1579

IMG_1580

19 sierpień 2008 Przestrzeń, egzotyka i ja…

19 sierpień 2008

Pierwsze godziny w Afryce spędziliśmy w Johannesburgu. To był sierpień dla mnie kochane lato, ale tutaj trafiłam akurat na środek zimy. W zasadzie to chętnie zamieniłabym moją zimę na afrykańską, ale wierze, że skoro mieszkańcy Afryki nie są przyzwyczajeni do mrozów to i 5-8 stopni dla nich jest to coś nieprzyjemnego.

Ja i pozostała część grupy byłyśmy przygotowane na zimno, miałyśmy kurtki, długie spodnie i swetry. Wiedziałyśmy, że jest zima, przejeżdżając przez ulice Johannesburga widziałam ludzi grzejących się na skrzyżowaniach przy ogniskach. Przechodnie byli ciepło poubierani, czapki, szaliki płaszcze. Zawsze Afryka kojarzyła mi się z upałami i pięknym słońcem. Mimo, że uprzedzono mnie o niskich temperaturach, trochę żałowałam, że znowu trzeba się ciepło ubierać. Jestem człowiekiem ciepłolubnym, więc każda konieczność założenia czegoś ciepłego w sierpniu jest dla mnie karą niezależnie od miejsca, w którym się znajduję. Jednak przy pierwszym postoju wiedziałam, że martwię się na zapas i kurtki raczej nie będą potrzebne.

IMG_1526

Po przepakowaniu bagażu wyruszyliśmy na upragnione safari. Kierowaliśmy się na północny wschód do miejscowości Dullstroom.

mapka 2

W ośmioosobowym busie miałam miejsce obok kierowcy. Wtedy jeszcze nie wiedziałam jak wiele zyskałam 🙂 ale o tym opowiem innym razem…

W Republice Południowej Afryki absolutnie oczarowały mnie przestrzenie. Fantastycznie było patrzeć przed siebie i widzieć kilometry, a może dziesiątki kilometrów przestrzeni. Zazwyczaj podróżowałam po Europie i mimo, że nie raz jeździłam autostradą, byłam w górach ale i nad morzem nigdzie nie widziałam tak dużej przestrzeni. Naprawdę czułam, że mogę swobodnie oddychać…

IMG_1653

IMG_1550

IMG_1585

No to w drogę…

IMG_1471

Moja przygoda zaczęła się 18 sierpnia 2008 roku. Pierwszy samolot był do Istambułu o 13:40, długa przerwa i kolejny lot już do Johannesburga o 23:35. Podobno to lepiej, że w nocy, podobno można zasnąć, przespać noc i od rana czeka słoneczna Afryka. Podobno… mówią tak Ci co często latają , a Afryka nie jest marzeniem o którym nawet nie śmie się śnić… Ja w każdym razie nie zmrużyłam oka zastanawiając się co mnie czeka. Jedyne czego byłam pewna to plan na zrobienie mnóstwa zdjęć, a reszta była niespodzianką.

DSC05193

Nie spodziewałam się, że aż taką 🙂

Co mnie czeka?…

Wyjeżdżając pierwszy raz do RPA nic nie wiedziałam o tym kraju. Wiedziałam, że jest na  południu Afryki jak z resztą nazwa wskazuje oraz, że tam właśnie jest Przylądek Dobrej Nadziei. Pewnie znałam więcej faktów, ale w tamtej chwili czułam w głowie totalna pustkę. Teraz z perspektywy czasu wiem, że moja wiedza była uboga a nawet żenująca. Jednak jestem osobą dość ciekawą świata i nowych wrażeń więc jechałam nie tylko pełna obaw, ale przede wszystkim byłam bardzo podekscytowana i gotowa na nową przygodę…

942472_4831195260597_199735208_n