Archiwa kategorii: Lifestyle

Opowieść, która zostanie we mnie na zawsze

Trzy tygodnie, codziennie próbuje dobrać słowa, aby opisać moje uczucia jakie mi towarzyszą po przeczytaniu książki Deili Owens

”Gdzie śpiewają raki”.

Mogę śmiało powiedzieć, że czytam bardzo dużo książek. Cały czas coś czytam i nie wyobrażam sobie dnia bez lektury. Jednak w moim 45 letnim życiu jest dosłownie kilka pozycji, które tak wryły się w mój umysł, nawet ciało jak „Gdzie śpiewają raki”. Pisze o ciele z pełną świadomością. Czytając historię dziewczyny z bagien czułam fizyczny ból i niemoc. Potrzebowałam utulić to małe, porzucone, ale bardzo sile dziecię. Potrzebowałam schronić ją w swoich ramionach. Czułam złość na jej matkę, która bez słowa porzuciła wyjące z rozpaczy kilkuletnie dziecko. Mimo mojej ogromnej empatii nie chciałam rozumieć, matki jako zgrabionej kobiety tylko chciałam dać miłość i ciepło jej córce. 

Historia dzieje się u progu maleńkiego, sennego, ale bardzo konserwatywnego miasteczka Barkley Cove u wybrzeży Karoliny Północnej. Przeplatane lata 1952 do 1969. Od najmłodszych lat głównej bohaterki, aż po jej ostatnie chwile tak przejmującego i trudnego życia.

To historia małej dziewczynki o imieniu Kya, która jako porzucona przez matkę i rodzeństwo zostaje w z ojcem tyranem i alkoholikiem. Życie na bagnach małego dziecka, które rozdzierająco pragnie żyć, przetrwać, ale jego największą tęsknota jest ciepło matki. Rozpaczliwie tęskni za dotykiem i miłością matki, a później jako dorastająca młoda kobieta za dotykiem i miłością mężczyzny. 

Jak to możliwe, że dziewczynce nie wiedzącej nic o życiu udaje się przetrwać na bagnach w rozpadającej chacie, dbając o siebie i ojca alkoholika należy samemu przeczytać. 

W książce jedni czekają na rozwiązanie zagadki związanej z morderstwem. Inni zachwycają się opisami przyrody. Dzięki  tym opisom słyszymy rozmowy Kyi z mewami, czujemy powiewy wiatru fal oceanu. słyszymy nawet warkot silnika jej motorówki.

Ale ja, ja byłam z Kyą od początku do końca. Chroniłam ją. Pomagałam gdy dorastała, cieszyłam się z jej przyjaźni z Tate’m i jego miłości. Byłam wdzięczna Mabel i Skoczkowi za ich pomoc. Tak, ja byłam z nią cały czas od pierwszej strony do ostatniej.

Po przeczytaniu zamknęłam książkę spokojna i utulona. Tym razem ja poczułam się utulona myślą o dziewczynce silnej jak skała, delikatnej jak motyl. 

Nie obejrzę filmu. Zostanę z książką.

Kaśka @pudelija

Kaśki książkę kupiłam już dawno, jeszcze dłużej obserwuję ją na Instagramie @pudelija. 

A post o niej tu na blogu chodzi mi po głowie odkąd usłyszałam, że są na świecie, ba, w Polsce ludzie, którzy mają czelność oblewać ją hejtem. 

Jednak gdy siadałam do pisania, każde słowo i zdanie wydawało mi się za małe, za błahe. Że Kaśka zasługuje na więcej.

Kaśka. 

Wiem o niej tyle co sama chce nam pokazać na Instagramie. Może wiem trochę więcej, bo przeczytałam jej książkę. I nie mogę pojąć, że człowiek ma w sobie tyle ciepła, miłości i radości z życia mimo tak wielu cierpień. Nawet nie wiedziałam w tym swoim 44 letnim życiu, że tak się da. 

Bo Kaśka nie jest zwyczajną kobietą. Jest piękna, mądra, dobra i czuła. Najbardziej na świecie kocha swoją Mamę bohaterkę, swojego chłopaka (od niedawna narzeczonego) Sławka i psy Bersa i Ritę. Nie wiem czy w takiej kolejności, ale to już jej trzeba byłoby zapytać. Tylko po co. 

Kaśka przeszła tyle bólu i cierpienia, że nawet nie potrafię tego wszystkiego przytoczyć ani zapamiętać nowotworów i chorób z jakimi się zmaga. Od dziecka cierpi na ogrom schorzeń, które złamałoby nie jednego z nas. A ona daje radę. Na szczęście czasem płacze, to pozwala mi poczuć, że jest człowiekiem z krwi i kości. Bo inaczej myślałabym, że to Anioł. 

Kaśka.

Walczy. Razem ze swoją Mamą bohaterką stworzyły dom w Warszawie, bo było bliżej do szpitali w Warszawie. Teraz tworzy dom ze Sławkiem, który kocha ją najbardziej. Wczoraj piekła makowca i pokazywała etapy pieczenia. Widać było jak Sławek przekłada masę do tortownicy, bo Kaśce nie jest łatwo jedną ręką. I mnie to wzrusza. Bo wiem, że on z ogromną miłością i cierpliwością zadba o nią nie tylko podczas pieczenia ciasta, ale też pomoże w higienie osobistej, w ubieraniu, ogarnianiu domu i w ciepłych słowach. Bo Kaśka wymaga pomocy we wszystkim i on o tym wiedział od początku. Są ze sobą na dobre i na złe. 

Książka. 

Przeczytałam ją w kilka godzin. Totalnie mnie pochłonęła. Piękna opowieść. „Oto jest Kaśka” Sylwi Stano. 

Opisana jest historia bardzo walecznej dziewczynki, później kobiety, która mimo chorób, mimo bólu żyje skromnie dbając o każdy swój dzień i bliskich. Historia opowiada o jej bólu i radości, o miłości matczynej i do chłopaka tej romantycznej. Książka wzrusza i uczy pokory. Bo ta pokora jest nam wszystkim bardzo potrzebna. 

Po przeczytaniu książki o Kaśce jest mi wstyd, że często załamuję się i użalam nad sobą. Pamięć o niej stawia mnie do pionu. Bo każdy z nas ma prawo do słabszych dni, do chęci schowania się przed światem. Ale po lekturze o Kaśce tych dni jest u mnie dużo mniej. Bo trzeba żyć, bo jest później niż nam się wydaje, bo z życia nie ma powtórek. 

Przeczytaj książkę o tej niezwykłej kobiecie. O trzydziestolatce, dla której każdy dzień jest radością. 

Kasia, mała wielka kobieta. 

No i Bers, nie można zapomnieć o Bersie.

Bers bohater. Rudy pudel, który jako pierwszy w Polsce pies tej razy został psem asystującym. To za sprawa Kasi uporu i ogromnej miłości do swojego psa. Jest wyjątkowy. 

„To Sławek najczęściej wychodzi z psem, ale są też sytuacje, w których Bers odciąża Sławka. Bers pomaga, kiedy przez gorset Kaśka nie może się schylić. Przynosi, podaje. Szuka kapci, szuka coli. Podaje butelkę. Otwiera i zamyka drzwi. Pomaga się rozbierać. Ściąga skarpetki i rękawy. Przynosi buty. Trzyma rzeczy w sklepie. Nosi koszyk. Pomaga otwierać portfel w sklepach. 

Pomaga w sytuacjach, w których Kaśka czuje się bezradna, na przykład Sławek wychodzi, jej chce się pić, a butelka z piciem stoi na szafce nocnej. Dzieli ją od butelki niewiele, dwa metry, ale może na nią tylko patrzeć.” 

cyt z książki „Oto jest Kaśka” Sylwia Stano.

Zawsze na biurku mam stos książek, notesów, które są moją inspiracją. Motywują i pokazują, ze warto. I na tym stosie, na samej górze od kilku dni leży książka o Kaśce. Dobrze mi z nią.