
Kaśki książkę kupiłam już dawno, jeszcze dłużej obserwuję ją na Instagramie @pudelija.
A post o niej tu na blogu chodzi mi po głowie odkąd usłyszałam, że są na świecie, ba, w Polsce ludzie, którzy mają czelność oblewać ją hejtem.
Jednak gdy siadałam do pisania, każde słowo i zdanie wydawało mi się za małe, za błahe. Że Kaśka zasługuje na więcej.
Kaśka.
Wiem o niej tyle co sama chce nam pokazać na Instagramie. Może wiem trochę więcej, bo przeczytałam jej książkę. I nie mogę pojąć, że człowiek ma w sobie tyle ciepła, miłości i radości z życia mimo tak wielu cierpień. Nawet nie wiedziałam w tym swoim 44 letnim życiu, że tak się da.
Bo Kaśka nie jest zwyczajną kobietą. Jest piękna, mądra, dobra i czuła. Najbardziej na świecie kocha swoją Mamę bohaterkę, swojego chłopaka (od niedawna narzeczonego) Sławka i psy Bersa i Ritę. Nie wiem czy w takiej kolejności, ale to już jej trzeba byłoby zapytać. Tylko po co.
Kaśka przeszła tyle bólu i cierpienia, że nawet nie potrafię tego wszystkiego przytoczyć ani zapamiętać nowotworów i chorób z jakimi się zmaga. Od dziecka cierpi na ogrom schorzeń, które złamałoby nie jednego z nas. A ona daje radę. Na szczęście czasem płacze, to pozwala mi poczuć, że jest człowiekiem z krwi i kości. Bo inaczej myślałabym, że to Anioł.
Kaśka.
Walczy. Razem ze swoją Mamą bohaterką stworzyły dom w Warszawie, bo było bliżej do szpitali w Warszawie. Teraz tworzy dom ze Sławkiem, który kocha ją najbardziej. Wczoraj piekła makowca i pokazywała etapy pieczenia. Widać było jak Sławek przekłada masę do tortownicy, bo Kaśce nie jest łatwo jedną ręką. I mnie to wzrusza. Bo wiem, że on z ogromną miłością i cierpliwością zadba o nią nie tylko podczas pieczenia ciasta, ale też pomoże w higienie osobistej, w ubieraniu, ogarnianiu domu i w ciepłych słowach. Bo Kaśka wymaga pomocy we wszystkim i on o tym wiedział od początku. Są ze sobą na dobre i na złe.
Książka.
Przeczytałam ją w kilka godzin. Totalnie mnie pochłonęła. Piękna opowieść. „Oto jest Kaśka” Sylwi Stano.
Opisana jest historia bardzo walecznej dziewczynki, później kobiety, która mimo chorób, mimo bólu żyje skromnie dbając o każdy swój dzień i bliskich. Historia opowiada o jej bólu i radości, o miłości matczynej i do chłopaka tej romantycznej. Książka wzrusza i uczy pokory. Bo ta pokora jest nam wszystkim bardzo potrzebna.
Po przeczytaniu książki o Kaśce jest mi wstyd, że często załamuję się i użalam nad sobą. Pamięć o niej stawia mnie do pionu. Bo każdy z nas ma prawo do słabszych dni, do chęci schowania się przed światem. Ale po lekturze o Kaśce tych dni jest u mnie dużo mniej. Bo trzeba żyć, bo jest później niż nam się wydaje, bo z życia nie ma powtórek.
Przeczytaj książkę o tej niezwykłej kobiecie. O trzydziestolatce, dla której każdy dzień jest radością.
Kasia, mała wielka kobieta.
No i Bers, nie można zapomnieć o Bersie.
Bers bohater. Rudy pudel, który jako pierwszy w Polsce pies tej razy został psem asystującym. To za sprawa Kasi uporu i ogromnej miłości do swojego psa. Jest wyjątkowy.
„To Sławek najczęściej wychodzi z psem, ale są też sytuacje, w których Bers odciąża Sławka. Bers pomaga, kiedy przez gorset Kaśka nie może się schylić. Przynosi, podaje. Szuka kapci, szuka coli. Podaje butelkę. Otwiera i zamyka drzwi. Pomaga się rozbierać. Ściąga skarpetki i rękawy. Przynosi buty. Trzyma rzeczy w sklepie. Nosi koszyk. Pomaga otwierać portfel w sklepach.
Pomaga w sytuacjach, w których Kaśka czuje się bezradna, na przykład Sławek wychodzi, jej chce się pić, a butelka z piciem stoi na szafce nocnej. Dzieli ją od butelki niewiele, dwa metry, ale może na nią tylko patrzeć.”

cyt z książki „Oto jest Kaśka” Sylwia Stano.
Zawsze na biurku mam stos książek, notesów, które są moją inspiracją. Motywują i pokazują, ze warto. I na tym stosie, na samej górze od kilku dni leży książka o Kaśce. Dobrze mi z nią.